W wagonach trzeszczą drzwi i zawory, i wyskakują stamtąd na tory kury i gęsi, baran i krowa i dalej bić się, dalej tratować, szarpać za uszy, drzeć sierść i pióra. Taka nad stacją zaległa chmura włosów, piór, skrzydeł, wrzasków i kwiku, że wyskoczyły kwiatki z kwietników, a chudy Narcyz, herszt zbiegłych kwiatów, rozpruł sztyletem bok automatu, w mig czekoladki wypuścił z niego zaś wiatr podjudził przeciwko zbiegom…